recenzja

Najważniejsze w graniu Masłowskiej jest zrozumienie jej języka, podkreślenie jego sensu – bo to język pełen znaczeń. Łatwo wpaść w pułapkę doraźnego żartu, prostego komizmu – i w efekcie spłycić przekaz.

Aktorzy radzą sobie jednak z tym zadaniem znakomicie (chyba najlepszy jest Adam Woronowicz w roli reżysera „Konia który jeździł konno” – znakomita, bardzo świadoma, inteligentna rola). Aleksandra Popławska, grająca najmłodszą reprezentantkę polskiej rodziny, zachowuje się momentami prawie jak robot – pozbawiona zdolności do głębszej refleksji, mówi używając popkulturowych klisz i pseudointeligenckich (postinteligenckich?) schematów; Magdalena Kuta, która wciela się w Halinę, środkowe ogniwo tej niby-rodziny, jest jak gdyby esencją wyciągniętą ze spracowanej kobiety, niemającej na nic innego czasu; i oczywiście Danuta Szaflarska, nestorka rodu, zagrzebana we wspomnieniach, wciąż i wciąż przepracowująca w swojej wyobraźni traumę okupacji – to również rola, o której ciężko zapomnieć. To nie wszyscy, reszta aktorów też wykonała świetną pracę, w zasadzie każdy w swojej grze umieścił element, o którym warto by było napisać, każdy umie skupić na sobie absolutną uwagę widzów. Chociaż „Między nami dobrze jest” to raczej dramat idei niż charakterów, kreacje są prawdziwie soczyste.

teatrdlawas.pl
Karol Płatek

CAŁA RECENZJA>