Recenzja

Przenosząc na ekran sztukę Doroty Masłowskiej, Grzegorz Jarzyna mówi o Polsce po transformacji. “Między nami dobrze jest” to dowcipna opowieść o pustych formach tworzących społeczną tkankę: o języku, polityce i teatrze kulturowych ról.

(…) Jarzyna rozpisuje polskość na różnobrzmiące głosy. Na ekranie obok trzech bohaterek pojawia się także sąsiadka rozdająca ulotki (Maria Maj), reżyser-gej (znakomity Adam Woronowicz), aktor mający skłonność do używek (Rafał Maćkowiak), elegancko ubrana telewizyjna prezenterka (Agnieszka Podsiadlik) i wyfiokowana trzydziestolatka (Roma Gąsiorowska). Różne społeczne grupy i różne wizje Polski. Są ekonomicznie wykluczeni i przedstawiciele klasy średniej, celebryci i przedstawiciele zapomnianego starszego pokolenia.

Każdy z nich mówi w niezrozumiałym dla pozostałych języku. Pięćdziesięcioletnia kasjerka z marketu operuje nowomową pożyczoną z kolorowych gazet. Otyła sąsiadka samą siebie przedstawia jako “grubą świnię”, która nie powinna zaśmiecać ludziom ich widoku. Babcia nienaganną polszczyzną opowiada o wybuchu wojny, a wnuczka prócz wulgaryzmów wyrzuca z siebie słowa, które “ściągnęła” z Internetu, ale których znaczenia nie rozumie. U Jarzyny rozpad więzi odbywa się głównie na poziomie języka. Zamiast ludzi na ekranie pojawiają się postaci-emblematy. Są jak hologramy, które przenikają do rzeczywistego świata.

Culture.pl
Bartosz Staszczyszyn

CAŁA RECENZJA>