Osowiała Staruszka | Danuta Szaflarska

Pamiętam dzień, w którym wybuchła wojna. Jeszcze wtedy chodziłam na nogach… Boże jak ja chodziłam. Przed wojną to się chodziło że aż hej. Do kina, na wafle, na ptifury, nad rzekę. Płotki łowiliśmy, drobne, dzikie, tak się targały raptusy, tłustą srebrną łuską brukając nam dłonie. A kto tam wierzył w jakiegoś Hitlera, młody był człowiek, serce szarpało się w piersi…