Monika | Katarzyna Warnke

Nieraz zdarzało się, że po całym dniu spędzonym monotonnie na niejedzeniu, niepiciu, potem niesikaniu i niesraniu, a w międzyczasie jeszcze na niepoceniu się, byłam tak zwężona, wydłużona i znużona, że kładłam się ot wprost na kozetce w photoshopie, nie mając siły jechać do tego domu, którego ze zmęczenia zapominałam, że nie miałam, bo nie istniałam i tak całymi dniami i nocami leżałam, czekając, aż ktoś mnie zauważy i z powrotem poszerzy i skróci, nie mówiąc już o bólu fantomowym po usunięciu pępka. A jednak jednocześnie wiele zawdzięczam nieistnieniu i niebyciu, z jednej strony nie jestem nikim, ale z drugiej na przykład nie jestem Polką.